środa, 1 kwietnia 2015

Za ścianą szczęście największe.

Natchnął mnie Radek więc piszę..Pada tak że zara ja padnę w sumie to już padłem i dziś dla odmiany piosenka na początek.
Od dnia koncertu piosenka wypełniła mnie aż po uszy , serce przepełniła miłością a przecież świat się zmienia.Ostatnio takie dreszcze miałem jako nastolatek słuchający Nirvany.
Koncert był dopełnieniem moich najlepszych urodzin w życiu, dawno nie zaznałem tyle fajnego.
Nostalgia, słońce wychodzi, szczęście śpi mocno za ścianą.
Ponoć w marcu jak w garncu ale pisane od tyłu i tak maja nie da.
Czekam na ciebie wiosno...tak jak na pracę...
Szczęście za ścianą mamrocze niewinnie coś przez sen, miałem coś gotować ale...
Nic mi się nie chce bo dziś padłem.
Każdy ma prawo do upadku raz na czas jakiś a co , w filmowych realiach leżał bym obok Jenny Jameson po odbytym stosunku doustno wszelakim i paliłbym fajka i szepnął jej do ucha- jedź do domu mała, jedź do domu.

ale upaść nie można na zbyt długo bo Mr.T w końcu wstanie i mnie obudzi..
Wrócę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz